Trener BiznesuFora / Grupa: Dyskusje trenerów / Forum: Trudne sytuacje szkoleniowe / Trudna sytuacja na sali szkoleniowej
Trudna sytuacja na sali szkoleniowej
Pierwszy raz mi się taka sytuacja przydarzyła.
Na szkoleniu pojawił się uczestnik mocno podchmielony! Na samym początku szkolenia i to jeszcze przed kontraktem!
Totalnie mnie ta sytuacja zaskoczyła.
Czy przeżyliście już kiedyś podobną historię? Jako sobie poradziliście?



W starych polskich firmach (to sprawdziłem) oraz ponoć w administracji na wyjeździe (to z relacji kolegów i koleżanek) wódeczka na szkoleniach jest często. Im zespół "starszy" tym więcej promili. Najlepsze są czerwononose miśki koala na drugi dzień. Miśki koala, bo to ospałe, zwinięte w kulkę lub podparte, pulchniutkie, z twarzami jak po walce z Michalczewskim. No i śmierdzi miśkową nalewką przez całe zajęcia...
Pamiętam mój pierwszy raz, kiedy to prowadziłam szkolenie (wyjazdowe) dla grupy tylko męskiej. Grupa przyjechała wieczorem, a rano miało rozpocząć się szkolenie. O 9.00 następnego dnia stawili się wszyscy...
Alkohol, a właściwie jego opary były koszmarne, nie dało się wytrzymać. Wolałam otworzyć okno, mimo że był to początek marca...
...występuje, kiedy grupa osób skierowana na szkolenie, uznawszy że treści szkoleniowe są słabsze od 40%, udaje się w strone lady barmańskiej celem "zainwestowania w wiedzę". Nie ma szans.
Świetnie to określiłeś!
Faktycznie w tym przypadku grupa osób została "skierowana na szkolenie". Na dzień dobry miałam promile. Nawet nie miałam okazji zacząć szkolenia.
Dzięki temu, że alkoholizowanie nie przynależało trenerowi należy się cieszyć z faktu że Ci odpuścili. Lubię takie klimaty - w ankietach mam cudo a idę na piwo - właściwie mógłbym pojechać podpisać listę i sprawdzić czy będzie kontrolka z EFSu. W dyżych firmach wiadomo kiedy przyjadą Bladzi (Bladzi = Kontrolerzy z EFS), ponadto najczęściej są to "umówione sprawy". Oczywiście nie ma dowodów, ale...
... a komercyjne szkolenie! Rozliczana jestem za osiągnięcie celów szkoleniowych, a nie podpisanie listy! Kontrola? Nie jest potrzebna..., liczą się efekty...
...zwłaszcza w cuda związane z osiąganiem tych książkowych "efektów szkoleniowych" itp... sięgania celów szkoleniowych... to serio brzmi jak cytowanie podręcznika jakiejś Lessi... Gdyby naiwność miała skrzydła, to byśmy wszyscy byli aniołami - inna rzecz że pewnie bym sobie je odciął.
Jowita jak widać zachłyśnięta jest kasą, pewnie jej dobrze tam gdzie tkwi i (oby) się rozwija. Ja uważam, że mimo wyprucia sobie flaków nie zmienimy tego, że ludzie są po prostu ułomni, i choćbym zasłonił się Papieżem to i tak "celu szkoleniowego" nie odniosę wśród cykniętych. Nie ma szans. Tzn. są szanse, jeśli wymrze pokolenie w którego świadomości tkwi że szkolenie = uciechy (picie, imprezowanie, wywalanie kasy firmowej na darmo).
Brzmi jak wywód wypalonego gościa, który "tłukł szkolenia" od dłuższego czasu, ciągle te same, spotykał się z negatywnym nastawieniem osób szkolonych...
No i ten jad... ''Jowita jak widać zachłyśnięta jest kasą" ...
Nic dodać nic ująć...
Daj spokój, bo nie ma potrzeby eskalować niepotrzebnie nieporozumień. To tylko moja prywatna opinia a nie jad.