Trudna sytuacja na sali szkoleniowej


Portret użytkownika Jowita Korzyńska

WprowadziłJowita Korzyńska- Dodano31 październik 2008

Pierwszy raz mi się taka sytuacja przydarzyła.
Na szkoleniu pojawił się uczestnik mocno podchmielony! Na samym początku szkolenia i to jeszcze przed kontraktem!
Totalnie mnie ta sytuacja zaskoczyła.
Czy przeżyliście już kiedyś podobną historię? Jako sobie poradziliście?

Portret użytkownika Ostatni Filar (Drugi Krzysiek)

W starych polskich firmach (to sprawdziłem) oraz ponoć w administracji na wyjeździe (to z relacji kolegów i koleżanek) wódeczka na szkoleniach jest często. Im zespół "starszy" tym więcej promili. Najlepsze są czerwononose miśki koala na drugi dzień. Miśki koala, bo to ospałe, zwinięte w kulkę lub podparte, pulchniutkie, z twarzami jak po walce z Michalczewskim. No i śmierdzi miśkową nalewką przez całe zajęcia...

Portret użytkownika Jowita Korzyńska

Pamiętam mój pierwszy raz, kiedy to prowadziłam szkolenie (wyjazdowe) dla grupy tylko męskiej. Grupa przyjechała wieczorem, a rano miało rozpocząć się szkolenie. O 9.00 następnego dnia stawili się wszyscy...
Alkohol, a właściwie jego opary były koszmarne, nie dało się wytrzymać. Wolałam otworzyć okno, mimo że był to początek marca...

Portret użytkownika Olaf

...występuje, kiedy grupa osób skierowana na szkolenie, uznawszy że treści szkoleniowe są słabsze od 40%, udaje się w strone lady barmańskiej celem "zainwestowania w wiedzę". Nie ma szans.

Portret użytkownika Jowita Korzyńska

Świetnie to określiłeś!
Faktycznie w tym przypadku grupa osób  została "skierowana na szkolenie".  Na dzień dobry miałam promile. Nawet nie miałam okazji zacząć szkolenia.

Portret użytkownika Ginter Trawa

Dzięki temu, że alkoholizowanie nie przynależało trenerowi należy się cieszyć z faktu że Ci odpuścili. Lubię takie klimaty - w ankietach mam cudo a idę na piwo - właściwie mógłbym pojechać podpisać listę i sprawdzić czy będzie kontrolka z EFSu. W dyżych firmach wiadomo kiedy przyjadą Bladzi (Bladzi = Kontrolerzy z EFS), ponadto najczęściej są to "umówione sprawy". Oczywiście nie ma dowodów, ale...

Portret użytkownika Jowita Korzyńska

... a komercyjne szkolenie! Rozliczana jestem za osiągnięcie celów szkoleniowych, a nie podpisanie listy! Kontrola? Nie jest potrzebna..., liczą się efekty...

Portret użytkownika Ginter Trawa

...zwłaszcza w cuda związane z osiąganiem tych książkowych "efektów szkoleniowych" itp... sięgania celów szkoleniowych... to serio brzmi jak cytowanie podręcznika  jakiejś  Lessi... Gdyby naiwność miała skrzydła, to byśmy wszyscy byli aniołami - inna rzecz że pewnie bym sobie je odciął.
Jowita jak widać zachłyśnięta jest kasą, pewnie jej dobrze tam gdzie tkwi i (oby) się rozwija. Ja uważam, że mimo wyprucia sobie flaków nie zmienimy tego, że ludzie są po prostu ułomni, i choćbym zasłonił się Papieżem to i tak "celu szkoleniowego" nie odniosę wśród cykniętych. Nie ma szans. Tzn. są szanse, jeśli wymrze pokolenie w którego świadomości tkwi że szkolenie = uciechy (picie, imprezowanie, wywalanie kasy firmowej na darmo).

Portret użytkownika Witold

Brzmi jak wywód wypalonego gościa, który "tłukł szkolenia" od dłuższego czasu, ciągle te same, spotykał się z negatywnym nastawieniem osób szkolonych...
No i ten jad... ''Jowita jak widać zachłyśnięta jest kasą" ...
Nic dodać nic ująć...

Portret użytkownika Ginter Trawa

Daj spokój, bo nie ma potrzeby eskalować niepotrzebnie nieporozumień. To tylko moja prywatna opinia a nie jad.