Trener BiznesuEnergizery na jesień (?)
Energizery na jesień (?)
Przyszła jesień. Robi się coraz zimniej i coraz ciemniej. Coraz trudniej rano wstać, nie wspominając o pójściu na szkolenie, gdzie przez kilka dobrych godzin trzeba będzie gimnastykować umysł. Co trenerzy mogą zrobić, by efektywnie szkolić jesienią?
Typowym rozwiązaniem kwestii obniżonego poziomu energii uczestników szkolenia, jest stosowanie tzw. energizerów - ćwiczeń mających na celu pobudzenie szkolonych osób. Najczęściej polegają one skłonieniu uczestników szkolenia do aktywności ruchowej i przyjmują formę krótkich zabaw o określonym celu.
Choć Internet i książki są pełne są przykładowych ćwiczeń „na rozgrzewkę", znając kilka z nich nietrudno jest wymyślić własne, dopasowane do grupy czy pory roku. Obserwując jesienne zjawiska, można zaproponować uczestnikom choćby:
- Jak najszybsze sformowanie przez uczestników gęsiego klucza i symboliczny odlot na południe po słoneczną energię;
- Odegranie losu kasztana, który spada z drzewa, by wydostać się z kolczastej skorupki;
- Wcielenie się w liście, które lecąc z drzewa dają unosić się podmuchom zmiennego wiatru (co sprowadziłoby się do wykonywania piruetów i innych póz podczas ruchu w zadanym kierunku).
Podobnych, stosownych do sytuacji zabaw można wymyślić wiele. Przy sensownym omówieniu można uzyskać dzięki nim więcej niż tylko podniesienie poziomu energii. Mogą być przydatne w budowaniu grupy, ćwiczeniu komunikacji czy metaforyzowania i szukania analogii. Będę jak najbardziej na miejscu na szkoleniu z pracy w zespole czy twórczego myślenia. Ale zastanówmy się: czy energizery służące tylko jako przerywnik i "podnośnik energii" w merytorycznych szkoleniach biznesowych mają w ogóle sens?
Czy stosowanie tego typu zabaw nie jest marnotrawstwem czasu? Czy nie sprowadza się do uśmierzania objawów zamiast oddziaływania na przyczynę? Czy fakt, że uczestnicy opadają z sił nie jest zaledwie wskazówką, że szkolenie jest przeładowane albo po prostu nudne?
Może zamiast wymyślać pobudzające zabawy, lepiej sprawić, by szkolenie było ściśle dopasowane do potrzeb osób biorących w nim udział - Nic nie pobudza tak, jak praca na problemach bliskich własnym doświadczeniom i poczucie że robi się coś ważnego dla nas osobiście. Może zamiast okazji do bycia gęsią, kasztanem czy liściem trzeba dać uczestnikom szansę bycia na szkoleniach sobą. Niezależnie od tego, czy jesień to czy zima.



