Trener BiznesuTrener oczami przechodniów

Trener oczami przechodniów


Dodano 9 kwiecień 2013

Autor:

Portret użytkownika Daria Paryła
Daria Paryła

Ludzie pracujący w branży szkoleniowej zazwyczaj są zadowoleni ze swojego zawodu. Dzięki pracy z grupą sami podnoszą swoje kompetencje poznawcze, mają szansę na pogłębienie wiedzy i poszerzenie horyzontów myślowych. Trenerzy, których znam traktują swój zawód jak misję, coś w rodzaju przyjemnego obowiązku. O to, jak ten zawód postrzegają inni, postanowiłam przekonać się przeprowadzając sondę.

 

Sonda uliczna prawdę ci powie

Miejsce: Wrocław, kampus Uniwersytetu na Karłowicach. Cel: dowiedzieć się, jak jest postrzegany zawód trenera biznesu. Większość zagadniętych osób odpowiada bez skrępowania. Niektórzy proszą tylko, by nie nagrywać ich wypowiedzi. Oto najciekawsze fragmenty tych ulicznych rozmów.

 

Z czym kojarzy się trener biznesu? Pierwsze pytanie, pierwsza odpowiedź. I od razu zaskoczenie: „Przyznam szczerze: z bogatymi ludźmi, którzy jeżdżą od miasta do miasta prowadząc szkolenia. Zarabiają krocie, więc takie wyjazdy są też formą rozrywki". Inna odpowiedź brzmi: „Z ciężkim wysiłkiem, ogromnym poświęceniem no i chyba z oczekiwaniem na rezultaty szkolenia. Trener biznesu kojarzy mi się głównie z dużymi zarobkami i prestiżem społecznym". Zadziwia mnie odpowiedź młodego chłopaka, który nonszalancko stwierdził: „Trener biznesu to zawód nowoczesny, kojarzący się przebojowością i mądrością; umiesz wpasować się w nowe trendy, zostań szkoleniowcem". Z kolei starsza pani odpowiada: „Za moich czasów trener to zajmował się sportowcami".


Zadaję kolejne pytania, może one zarysują obraz szkoleniowca widziany oczami przeciętnego Polaka. Tym razem pytamy o zarobki trenera, które prawie wszyscy pytani liczą w milionach. Grupa studentów jednym głosem stwierdza: „Oni z całą pewnością zarabiają majątek. A jeśli są w tym naprawdę dobrzy, ich stawki zapewne się podwajają. Pewnie firmy ich sobie polecają.". Starszy pan spacerujący z psem dyplomatycznie wywiązuje się z udzielenia odpowiedzi na pytanie, odpowiadając, że: „Każdy zarabia tyle na ile go stać". No cóż, nie dyskutuję dalej, szukam kolejnych osób chętnych do rozmowy. I tak, młoda dziewczyna z wielkim zaangażowaniem, mówi najpierw o kryzysie w Polsce, by następnie wysunąć ciekawą konkluzję: „Muszą nieźle zarabiać skoro się w to bawią. Myślę, że ich zarobki są co najmniej adekwatne do pracy włożonej w przygotowanie i przeprowadzenie całego szkolenia."


Drążę temat. Chcę dowiedzieć się, czy według respondentów branża trenerska to perspektywiczny rynek. Czy ma szansę przetrwać i dalej się rozwijać? Odpowiedzi są następujące: „Trener biznesu to młody zawód. Dużo się w nim musi zmieniać. Pewnie tematy szkoleń podlegają modom i raz popularne są jedne, a raz drugie. Myślę jednak, że zawsze będzie popyt na szkolenia ze sprzedaży. Takie które pozwalają zwiększać zyski firmy" - mówi młody chłopak, który jak nam wyjaśnia - „Chce związać swoją przyszłość z trenerstwem, bo w nim upatruje szansę swojego rozwoju zawodowego i budowania kariery opartej nie tylko na zdobywaniu doświadczenia, ale przede wszystkim na inwestowanie w siebie". Co ciekawe, prawie każdy przechodzień, stwierdza, że: „trenerzy przetrwają, bo ciągle znajdują luki na rynku, które skutecznie uzupełniają proponując nowe szkolenia". Przyznam szczerze, że zaskoczyła mnie najbardziej odpowiedź licealisty, który bez ogródek stwierdza: „Oni (trenerzy biznesu) od lat mają się dobrze. Jeśli nadążą z wymyślaniem szkoleń, których ludzie będą potrzebować, nic nie powinno im grozić".

 

I wiemy prawie wszystko

Moja ciekawość została zaspokojona. Sonda uliczna przeprowadzona na ulicach Wrocławia jednoznacznie wskazała, że ludzie nie postrzegają trenera biznesu jako biednego człowieka, ledwo wiążącego koniec z końcem. Według moich rozmówców, że branża szkoleniowa ma się dobrze, ominął ją nawet kryzys. Podczas tych wszystkich przypadkowych rozmów padały stwierdzenia, że trener to zawód prestiżowy, mający szansę przetrwania. Często pojawiały się również głosy niezadowolenia, wygłaszali je zazwyczaj starsi ludzie, którym nie podoba się błyskotliwa kariera młodych szkoleniowców, twierdzili oni jednoznacznie, że: „za moich czasów wszyscy ciężko pracowali, a tu jest szansa nie tylko na spore pieniądze, ale i na zrobienie kariery w ekspresowym tempie". Ile w tym prawdy, najlepiej wiedzą sami trenerzy. Oby było tak różowo, jak widzą to uczestnicy sondy. 

 

 

W segregatorze