Trener BiznesuJak zostać trenerem?
Jak zostać trenerem?
Wielu ludzi pragnących zostać szkoleniowcami zastanawia się, jak zacząć. W odpowiedzi na ich potrzeby, Daria Paryła zapytała Andrzeja Bernardyna - młodego trenera i właściciela firmy szkoleniowej - o czynniki mogące ułatwić start w branży szkoleń i o początki funkcjonowania na rynku.
Daria Paryła: Jesteś młody i kreatywny, a już znalazłeś swoja drogę rozwoju w świecie trenerskim. Szczególnie bliskie są Ci szkolenia dla organizacji pozarządowych.
Andrzej Bernardyn: To prawda. Sześć lat temu przypadkiem trafiłem do Odysei Umysłu, międzynarodowego program uczącego kreatywności i był to najlepszy przypadek w moim życiu. Zacząłem od trenowania dwóch studenckich drużyn, z którymi udało nam się zdobyć Mistrzostwo i Wicemistrzostwo Polski w kreatywności. Myśląc o tym z perspektywy czasu wydaje mi się to zdumiewające, bo dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak niewiele wtedy umiałem jako trener. Jednak jak się okazuje, czasami wystarcza entuzjazm i zaangażowanie, by osiągać trenerskie sukcesy.
DP: Rozpocząłeś również swoją przygodę z rynkiem szkoleń biznesowych i komercyjnych. Skąd taki pomysł?
AB: Już w liceum ucząc się do sprawdzianów z historii, siadałem z grupką kolegów, szybko czytałem jeden rozdział i opowiadałem im o najważniejszych treściach w nim zawartym. Uczenie innych jest dla mnie najlepszym sposobem uczenia siebie, sposobem na rozwój osobisty. W zawód szkoleniowca wpisane jest czytanie, odkrywanie i poznawanie nowych rzeczy, pojęć i koncepcji, a jest to coś, co uwielbiam. Lubię także ludzi, dzielić się zdobytą i występować, także koncepcja bycia trenerem w naturalny sposób sama się wyłoniła po zidentyfikowaniu przeze mnie własnych mocnych stron i zainteresowań.
DP: Młodzi ludzie szukają swojej drogi zawodowej. Wielu z nich marzy o wejściu w świat szkoleń. Same chęci jednak nie wystarczą, by zostać cenionym trenerem...
AB: Zgadza się. Zawód trenera stał się modny. Wielu osobom wydaje się, że to idealna praca - trochę się pogada, wyda kilka poleceń, wyświetli się parę slajdów i za taką łatwiznę dają duże pieniądze. A do tego można popodróżować, śpi się w wygodnych hotelach i korzysta z życia. Aż tak pięknie nie jest. Wykształcenie w sobie odpowiednich umiejętności wymaga zainwestowania sporej ilości czasu i pieniędzy.
DP: Jednak droga od marzeń do przeprowadzenia prawdziwego treningu jest daleka... Z własnego doświadczenia wiem, że wysiłek musi współgrać z zapałem.
AB: Zanim zarobi się pierwsze poważne pieniądze jako trener, często trzeba wydać kilkanaście tysięcy złotych na szkolenia. Do tego często szef firmy wysyła swoich podwładnych na szkolenie, w którym oni wcale nie mają ochoty uczestniczyć i trzeba się zmierzyć z silnym oporem ze strony uczestników. Trudności i nieprzyjemności w tym zawodzie nie brakuje. Dlatego dobrze, jeśli ktoś wybiera karierę jako trener, nie dlatego że to teraz takie popularne, tylko dlatego, że ma określone predyspozycje i sprawia mu przyjemność uczenie ludzi.
DP: Co według Ciebie ułatwia start w zawodzie szkoleniowca?
AB: Myślę, że świetnym rozwiązaniem jest aktywne udzielanie się w organizacjach edukacyjnych, które wiążą się z występowaniem i/lub trenowaniem. Warto zacząć jak najwcześniej. Sam przystąpiłem do Odysei Umysłu już na pierwszym roku studiów. Trzy lata później stałem się członkiem Toastmasters International, ogólnoświatowego programu uczącego wystąpień publicznych i przywództwa. W tego typu organizacjach można spotkać ludzi z dużym doświadczeniem trenerskim i czerpać od nich garściami. Można prowadzić wewnętrzne szkolenia i zbierać informacje zwrotną, jak być lepszym trenerem. Głęboko wierzę w powiedzenie: praktyka czyni mistrza. Malcolm Gladwell w „Poza schematem" pisze o 10 000 godzin, które należy zainwestować w daną umiejętność, by stać się prawdziwym mistrzem. Im wcześniej zaczniemy nabywać praktykę tym lepiej.
DP: Opowiedz, jakie strategię przyjąłeś stawiając pierwsze kroki na rynku szkoleń biznesowych?
AB: Dobrym rozwiązaniem jest prowadzenie szkoleń w ramach umowy barterowej. Chcemy by ktoś zrobił nam profesjonalną stronę internetową, udostępniał salę dla naszych szkoleń lub pozwolił wziąć udział w treningu, na który obecnie nas nie stać? Zaproponujmy firmie, że w zamian za określoną usługę, która nas interesuje, przeprowadzimy dla nich pożyteczne szkolenie, dzięki któremu pracownicy będą bardziej efektywni i firma więcej zarobi. Wiele firm znacznie chętniej zaryzykuje wykonanie usługi niż żywą gotówkę. A my, oprócz usługi którą potrzebujemy, możemy także dostać referencje i jest szansa że firma poleci nas swoim partnerom, pomoże w znalezieniu klientów.
DP: Jak zapatrujesz się na karierę młodych trenerów? Znam osoby o słomianym zapale, dla których pierwsze szkolenie było ostatnim. Znam i takie, które dzięki ciężkiej i wytężonej pracy stały się świetnymi trenerami.
AB: Życzę swoim przyszłym kolegom i koleżankom po fachu jak najlepiej. Na jednym ze szkoleń nauczyłem się nie patrzeć na nich, jak na konkurencję. Jestem im raczej wdzięczny za popularyzowanie idei edukowania się poprzez szkolenia, za zachęcanie ludzi by zamiast na kino 3D i popcorn przeznaczyli pieniądze na treningi. Niewątpliwie silna motywacja wewnętrzna i konsekwencja w działaniu jest kluczowa, jeśli ktoś myśli o zawodzie trenera. Zwłaszcza początek kariery jest trudny i niewdzięczny, kiedy często jest się asystentem, który podaje pisaki i materiały, nie prowadząc de facto szkolenia, tylko przypatrując się jak to robi jego bardziej doświadczony kolega czy koleżanka. Jednorazowy ognisty przebłysk by zostać trenerem niewątpliwie nie wystarczy, trzeba się przygotować na stałe dosypywanie do pieca energii, czasu i pieniędzy.
DP: Andrzeju, co myślisz o profilu idealnego trenera biznesu wyłaniającego się z badań House of Skills w kontekście szans młodych szkoleniowców na karierę w świecie biznesu?
AB: Profil zwraca uwagę na to, że rola trenera nie ogranicza się do prowadzenia szkoleń. Można przeprowadzić trening w sposób niezwykle błyskotliwy i z dużą wartością merytoryczną, jeśli jednak nie poprzedzi go analiza potrzeb szkoleniowych firmy, możemy przestrzelić z tematem i firma nie będzie miała z niego większego pożytku. Równie ważne jest też to, by nie tylko by przedstawiać techniki i narzędzia, ale by znaleźć dla nich praktyczną aplikacje w życiu zawodowym uczestników szkolenia. To są rzeczy, które osobom myślącym o trenerskiej karierze często umykają.
DP: Co działa na Ciebie motywująco?
AB: Perspektywa realizacji mojej wizji idealnego życia. Stale myślę o tym, co chcę w życiu osiągnąć i jak żyć. Jeśli widzę, że dane zajęcie w znaczący sposób przybliża mnie do tej wizji, to z chęcią i zaangażowaniem je wykonuję, nawet jeśli sama czynność nie wydaje się szczególnie interesująca. Dlatego nie miałem problemów, by w wakacje przez 2 miesiące malować w Szwecji domki, kiedy moi koledzy się relaksowali nad morzem czy w górach. Jednak szczególnie motywująco działa na mnie ambitne zadanie, w którym mogę wykorzystać swoje różnorodne umiejętności i mam wolną rękę. Uwielbiam, kiedy w nieskrępowany sposób mogę używać swojej kreatywności, tworząc rzeczy nowe i wartościowe dla większej ilości osób.
DP: Na koniec zmieńmy temat: miejsce, w którym czujesz się najlepiej?
AB: Bardzo podoba mi się myśl Johna Miltona, angielskiego poety z XVII wieku. „Umysł jest miejscem samym w sobie i potrafi uczynić niebo piekłem i piekło niebem". Budząc się w Stanach Zjednoczonych, Sztokholmie czy gdziekolwiek w Polsce, gdy prowadzę wielodniowe szkolenie, czuję się dobrze, niemal jak u siebie w domu. Kocham Wrocław i świetnie mi się w nim mieszka, jednocześnie podejrzewam, że żyjąc gdzie indziej, też czułbym się znakomicie. To nasze myśli w większym stopniu decydują o tym, że czujemy się dobrze lub źle, a nie miejsce w którym aktualnie przebywamy.
DP: Dziękuję za rozmowę.
AB: Ja również dziękuję i pozdrawiam pięknie wszystkich Czytelników Trenera Biznesu.



