Trener BiznesuMediator potrzebny od zaraz
Mediator potrzebny od zaraz
Kłótnia? Konflikt? Ostra wymiana zdań? Wszystko się może zdarzyć, jednak każdy spór powinien mieć pomyślne zakończenie. Zwaśnione strony często nie potrafią dojść do zgody, w takiej sytuacji konieczna okazuje się pomoc wykwalifikowanego, bezstronnego mediatora. Dzięki spotkaniom z mediatorem skłóceni partnerzy mogą dalej prowadzić rozmowy, ich relacje interpersonalne ulegają polepszeniu. O specyfice pracy mediatora porozmawiałam z Panem Januszem Kaźmierczakiem, mediatorem z Laboratorium Pozytywnej Zmiany (wywiad nie jest autoryzowany).
Mediacje są okazją do dobrej rozmowy
Daria Paryła: Kim jest mediator?
Janusz Kaźmierczak: Mediator jest profesjonalnie przygotowanym moderatorem negocjacji, które odbywają się w jego obecności. Jego celem jest pomoc stronom sporu w znalezieniu wzajemnie akceptowalnych rozwiązań. Bardzo często mediator jest buforem, poprzez który dokonuje się komunikacja stron. Jednocześnie kieruje on dynamiką dyskusji. Wspierając swoich klientów w poszukiwaniu rozwiązania spornej kwestii inicjuje on procesy kreatywnego i twórczego myślenia stosując rozmaite techniki.
Ważną rolą mediatora jest zadbanie o realność i konkretność ugody, którą zawierają uczestnicy mediacji. Dba on, aby porozumienie było zgodne z prawem, nie zawierało sprzeczności, było zgodne z zasadami współżycia społecznego, nie zmierzało do obejścia prawa. Jest to istotne w sytuacji, kiedy strony mediacji chcą nadać ugodzie klauzulę wykonalności lub zatwierdzić ją w sądzie. W literaturze anglojęzycznej role te bywają nazywane legitimizer oraz agent of reality.
D.P.: Kto korzysta z usług mediatora?
J.K.: Spektrum klientów pojawiających się u mediatora jest szerokie. Podzieliłbym ich na dwie grupy: klientów indywidualnych i instytucjonalnych. W pierwszej grupie odnajdujemy zwykłych „Kowalskich”, którzy mają konflikt rodzinny, albo sąsiedzki i chcą go rozwiązać z pomocą mediatora. W tej grupie są też rodzice, którzy podjęli decyzję o rozwodzie i chcą rozstać się w sposób godny i „z twarzą”, z dala od emocji, które towarzyszą sprawom sądowym. Druga grupa – klienci instytucjonalni – to przede wszystkim duże banki, biura podróży, firmy produkcyjne, instytucje publiczne i samorządowe, związki zawodowe oraz media. Ta lista instytucji i podmiotów gospodarczych nie jest oczywiście zamknięta. Jest ona o wiele dłuższa.
Zaprezentowany powyżej podział jest z natury swojej uproszczony, bowiem mediacja może odbywać się pomiędzy „Kowalskim” a dziennikiem ogólnopolskim, który opublikował nieprawdziwe informacje naruszając w ten sposób dobra osobiste powoda.
D.P.: Czym jest mediacja i jakie są jej podstawowe zasady?
J.K.: W moim rozumieniu mediacja jest poufnym spotkaniem osób, które chcą w sposób dobrowolny rozwiązać swój konflikt czy spór korzystając z pomocy profesjonalnego mediatora, który jest bezstronny wobec osób, neutralny wobec przedmiotu sporu i akceptowany przez strony mediacji. Dobrowolność mediacji oznacza, nie tylko przystąpienie do niej w sposób nieprzymuszony, ale obowiązuje także na dalszych jej etapach. Każdy może wycofać się z mediacji, kiedy uzna, że nie jest ona dobrą formą szukania rozwiązanie spraw, które są jej przedmiotem. Cały przebieg postępowania jest objęty klauzulą poufności, co oznacza, że mediator nie ujawnia tego, co usłyszał ani osobom prywatnym, ani instytucjom. W procesie szukania rozwiązania sporu mediator nie faworyzuje żadnej ze stron, a w kwestii wyboru sposobu rozwiązania pozostaje neutralny. Choć zdarza się, że z racji swojego doświadczenia mediacyjnego, w danej sprawie widziałby lepsze rozwiązania, „bardziej sprawiedliwe”, to nie może jednak ich narzucać. Prowadząc mediację mediator powinien zostać przez strony zaakceptowany. Jeśli jednak zachodzą poważne racje ku temu, strony mogą poprosić o zmianę mediatora.
D.P.: Czy mediacje są kosztowne?
J.K.: Koszt mediacji jest o wiele niższy od kosztu procesu sądowego. Mediacja jest krótsza niż postępowanie sądowe i daje możliwość rozwiązania sporu przez jego uczestników.
W sprawach cywilnych skierowanych przez sąd stawki wynagrodzenia mediatora są ustalone w odpowiednich przepisach ministra sprawiedliwości. Jeśli przedmiot sporu jest materialny i można oszacować jego wartość wówczas wynagrodzenie mediatora za mediację wynosi 1% od wartości sporu, nie więcej jednak niż 1.000 złotych. Stawki wynagrodzenia za pracę podczas mediacji, gdzie przedmiot sporu jest niematerialny lub niemożliwy do oszacowania, są o wiele niższe i są ustalone na 60 złotych za pierwszą sesję mediacyjną i 25 złotych za każdą następną.
Całkiem inaczej wygląda jednak sytuacja w mediacjach inicjowanych przez strony, gdzie wynagrodzenie mediatora jest kwestią umowną, ustaloną często cennikiem centrum mediacji, w którym ona się odbywa. Wówczas stawki mogą być o wiele wyższe niż w sprawach kierowanych przez sąd.
D.P.: Wiele emocji budzi znaczenie pracy mediatora. Czy praca mediatora przynosi zawsze pozytywne efekty?
J.K.: Jest wiele sposobów rozumienia sukcesu mediacji. Badacze tematu wymieniają takie wskaźniki ich powodzenia, jak: zmiana relacji z drugą stroną sporu, możliwość wyartykułowania swoich potrzeb i oczekiwań, zadowolenie z pracy mediatora, poczucie odciążenie i wsparcia, czy zawarcie ugody mediacyjnej.
W tym momencie warto też wspomnieć, że wynikiem mediacji ma być porozumienie, a to co innego niż pojednanie. Zdarza się, że mediacje nie kończą się podpisaniem ugody. Czasem klienci dochodzą do wniosku, że wolą pójść do sądu.[ pagebreak ]
D.P.: Jak wygląda pozytywne zakończenie mediacji?
J.K.: Partnerzy biznesowi na koniec mediacji nie muszą rzucić się sobie w ramiona i obiecać, że ich współpraca będzie trwała jeszcze kolejne 50 lat, aż ich kryzys ekonomiczny nie rozdzieli (śmiech). Mają zawrzeć porozumienie dotyczące tego, jak rozwiązać sytuację, która między nimi zaistniała. Jeśli pojawi się kwestia pójścia każdy swoją drogą, to może ona stać się tematem rozmów np.: w sytuacji stosowania specyficznych technologii, patentów, innowacyjnych rozwiązań produkcyjnych, itp.
Podobnie w mediacji rodzinnej – mężczyzna zdradzony przez swoją żonę, zostający z dwójką ich dzieci nie musi być jej przyjacielem na zawsze. Ich zadaniem jest ustalenie planu opieki rodzicielskiej i pójście swoją drogą, często z nowymi partnerami życiowymi.
D.P.: Czy skłócone strony po spotkaniach z mediatorem mogą być ,,na nowo'' przyjaciółmi?
J.K.: O ile nie zaryzykowałbym tezy, że po mediacji klienci mają szansę być „na nowo przyjaciółmi”, to z całą odpowiedzialnością powiedziałbym, że mediacja uczy rozmowy i mają oni szansę być dobrym interlokutorami wrażliwymi na swoje potrzeby w dialogu. A to już coś.
D.P.: Jaka jest gwarancja, że po zakończeniu rozmów z mediatorem, znów nie wybuchnie kłótnia pomiędzy skłóconymi wcześniej ludźmi?
J.K.: Gwarancji nie ma żadnej. Niemożliwe jest życie społeczne bez interakcji konfliktowej. Także my mediatorzy mamy konflikty, czy to w życiu zawodowym, czy prywatnym. Naszym skarbem jest to, że znamy ich przebieg i wiemy jak zabierać się za ich rozwiązanie, aby nie urosły do gigantycznych rozmiarów.
Mediacje niewątpliwie są okazją do dobrej rozmowy. Sama już obecność mediatora oczyszcza atmosferę spotkania i je porządkuje. Mediator dba chociażby o to, aby każda ze stron mogła się wypowiedzieć w danej kwestii. W trakcie mediacjimożemy wskazać stronom konfliktu sposoby radzenia sobie z trudnościami. Możemy wyposażyć ich w proste, ale skuteczne narzędzia komunikacyjne pomocne w rozwiązywaniu konfliktów dnia codziennego.
D.P.: Czy mediacje są potrzebne każdej osobie skłóconej ze swoimi partnerem biznesowym / współmałżonkiem / przyjacielem?
J.K.: To trudne pytanie, choć od razu chciałoby się odpowiedzieć TAK. Otóż uważam, że mediacje nie są dla każdego klienta i nie nadają się do rozwiązania każdego rodzaju sporu, czy konfliktu. Są ludzie, są sprawy, dla których sąd jest najlepszym miejscem. Przecież nie każdy, kto jest pokłócony czuje potrzebę mediacji. To, co obserwuję od kilku lat w polskim społeczeństwie, to przemiany obywatelskie sprawiające, że mediacja jest coraz częściej wybierana jako forma rozwiązania konfliktu, czy sporu. To bardzo dobre znaki. W sytuacji, kiedy mam trudność wypracowuję z drugą stroną rozwiązanie, zanosimy je do sądu, a on na nasz wniosek nadaje mu klauzulę wykonalności. Czyż może być coś bardziej naturalnego i dobrego niż samodzielne rozwiązywanie swoich spraw bez oddawania ich w obce ręce?
D.P.: Dużo słyszymy o kryzysie. Czy idą ,,dobre czasy’’ dla mediacji? Czy skłócone strony wolą skierować sprawę na drogę postępowania sądowego?
J.K.: O tym, że idą dobre czasy dla mediacji świadczą chociażby tzw. klauzule mediacyjne dodawane do wszelkiego rodzaju umów cywilnoprawnych, w których mowa jest o tym, że na wypadek sporu najpierw siadamy przy stole, próbujemy się dogadać, a jeśli się nie uda, to dopiero wówczas idziemy do sądu. Wzory takich klauzul można znaleźć na wielu stronach internetowych poświęconych mediacji. Widać w tym trendzie, że partnerzy biznesowi i inne podmioty gospodarcze starają się deklarować mediację, jako lekarstwo na wypadek pojawienia się kwestii spornych. To świadczy o ich dużej dojrzałości – moim zdaniem. A może kiedyś nawet doczekamy takiego dnia, że umowy związane z dotacjami z funduszy unijnych będą miały klauzulę mediacyjną zamiast tylko sądowej.
D.P.: Gdzie odbywają sie spotkania z mediatorem?
J.K.: Mediacje odbywają się ośrodkach mediacyjnych. Mogą to być zarówno organizacje pozarządowe, organizacje społeczne lub zawodowe, instytucje publiczne, poradnie psychologiczno-pedagogiczne czy, jak w moim przypadku, podmioty biznesowe specjalizujące się w mediacji. Istotne jest to, aby miejsce mediacji dawało stronom poczucie bezpieczeństwa i było neutralne. Błędem w sztuce jest prowadzenie mediacji w siedzibie jednej ze stron, albo w miejscu publicznym, które nie sprzyja poufności mediacji. Miejsce spotkań może zostać także zaproponowane przez jedną ze stron i jeśli zostanie ono zaakceptowane przez wszystkich uczestników postępowania, mediacja może odbyć się właśnie w tym miejscu.
D.P.: Czy ludzie chętnie korzystają z usług mediatora?
J.K.: Coraz częściej. Warto wspomnieć, że są dwa tryby wpływu sprawy do ośrodka mediacyjnego: z sądu lub od strony inicjującej mediację (często nazywana w środowisku mediatorów „mediacją z ulicy”). Każdy z nich jest specyficzny i pociąga za sobą odmienne obowiązki wobec mediatora np.: w kwestii dokumentacji, wynagrodzenia, itp. Strony skierowane do mediacji przez sąd mają w myśl zasady dobrowolności możliwość skorzystania z niej lub wycofania się na każdym jej etapie. Wielu z nich jednak zostaje i bierze udział w mediacji będąc poinformowanymi przez mediatora o jej korzyściach.
D.P.: W wielu krajach europejskich mediacje nie są nowością. Kiedy w Polsce słowo ,,mediacja’’ przestało brzmieć obco?
J.K.: Mediacja w Polsce została wprowadzona dzięki Stowarzyszeniu Penitencjarnemu „Patronat”, które przeprowadziło eksperymentalny program mediacji w sprawach nieletnich sprawców czynu karalnego. Po sukcesie programu pilotażowego została ona wprowadzona do kodyfikacji karnej, a kilka lat później do cywilnej. Dziś paradoksalnie spraw nieletnich jest kierowanych do mediacji bardzo niewiele. Coraz więcej natomiast jest kierowanych spraw cywilnych, zwłaszcza między podmiotami gospodarczymi. Jednym z podtypów spraw cywilnych są sprawy rodzinne, rozwodowe. Także i w tym obszarze mediatorzy mają sporo zleceń. Niektórzy nawet specjalizują się w określonym typie spraw np.: gospodarczych, rodzinnych, itd.
D.P.: Jakie jest nastawienie Polaków do mediacji?
J.K.: Mediacje prywatne, tzw. „z ulicy”, są dziś o wiele częstsze niż dwa, trzy lata temu. Jest to dobra oznaka przemian w świadomości Polaków. Pozwala to nam mediatorom mieć nadzieję, że nasz zawód zostanie dostrzeżony i doczeka się profesjonalnej certyfikacji i standaryzacji .
Droga do pojednania jest możliwa do pokonania
Mediator nie ma łatwego zadania. Dojście do porozumienia nie odbywa się natychmiast. Jednak bezstronność, zaangażowanie i poufność mediatora sprawiają, że ludzie chcą zakończyć konflikt, zapomnieć i nawzajem sobie wybaczyć. Mediacje oczyszczają atmosferę, kontrahenci chcą nadal ze sobą współpracować. Spotkania z mediatorem są tańsze i mniej stresujące niż rozprawy sądowe.
Miałam okazję rozmawiać z przedsiębiorcą, który skorzystał z pomocy wykwalifikowanego mediatora. Tak podsumował sesje mediacyjne: nie ma lepszej drogi do pojednania niż mediacje. Przyznałam mu rację.


