Trener BiznesuNad głosem powinien pracować każdy dla kogo jest on narzędziem pracy
Nad głosem powinien pracować każdy dla kogo jest on narzędziem pracy
Emisja głosu jest hasłem powszechnie nam znanym. Jednak czy posiadamy o niej na tyle wystarczającą wiedzę, aby móc zastosować ją do poprawy kondycji własnego głosu?
W celu podwyższenia świadomości o tej dziedzinie i możliwościach jakie daje, przeprowadziłam wywiad z panem Łukaszem Chojętą - trenerem specjalizującym się w szkoleniach z zakresu autoprezentacji, pracy nad głosem oraz panowania nad stresem.
Dorota Klimek: Co rozumie Pan pod pojęciem emisji głosu?
Łukasz Chojęta: Emisja głosu jest to sposób wydobywania dźwięku. Ćwiczenie głosu wpływa na jego nośność (słyszalność), barwę i ton. Emisja głosu zwiększa również nasze możliwości modulowania go, dzięki czemu mówimy w sposób bardziej różnorodny, a przez to interesujący dla słuchaczy. Oprócz tego poznanie technik prawidłowego wydobycia dźwięku zapewnia większy komfort w trakcie pracy głosem- nie zdzieramy gardła, nie uszkadzamy strun głosowych i jesteśmy w stanie uniknąć wielu chorób z tym związanych.
D.K.: Jakie czynniki są za nią odpowiedzialne?
Ł.Ch.: Podstawowymi czynnikami odpowiedzialnymi za prawidłową emisję głosu jest odpowiednie oddychanie, rozluźnienie a także umiejętność korzystania z rezonatorów (czaszka oraz kości klatki piersiowej).
D.K.: Jest Pan absolwentem Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Jak zdobyta tam wiedza przyczyniła się do pracy trenera emisji głosu?
Ł.Ch.: Podczas studiów aktorskich do obowiązkowych należą zajęcia z impostacji (emisji głosu) oraz techniki mowy, dzięki którym wszyscy młodzi aktorzy rozwijają ważną dla nich umiejętności pracy głosem oraz uczą się dostrzegać i definiować nieprawidłowości i słabe strony w sposobie posługiwania się nim. Jednocześnie doskonalą pracę nad owymi słabymi stronami. Niejednokrotnie byłem świadkiem wystąpień osób, których większa część publiczności nie była w stanie usłyszeć . Zdarzało się też, iż prowadzący mówił w sposób tak monotonny, że mimo jego ogromnej wiedzy merytorycznej nie sposób było skupić się na treści jego wystąpienia dłużej niż kilka minut. Każdy - choćby z telewizji - zna osoby, których ton głosu sprawiał, iż wydają się one drażniące i trudno wytrwać w słuchaniu ich. Jednak przy odrobinie chęci i samozaparcia wszystkie te słabe punkty można poprawić, stając się jednocześnie skuteczniejszym i przyjemniejszym dla ucha mówcą.
D.K.: Jak ocenia Pan kondycje głosową osób, które się do Pana zgłaszają? Czy Polacy zaczynają przywiązywać wagę do emisji głosu, czy jednak jeszcze pomijają ważność tego aspektu w komunikacji?
Ł.Ch.: Większość zgłaszających się do mnie osób słyszała cokolwiek o podstawach emisji głosu, zdarza się, iż nieobce są im pewne terminy z tym związane, takie jak „oddech przeponowy". Jednak wiedza ta jest najczęściej bardzo powierzchowna. Wydaję mi się , że emisja głosu nadal traktowana jest jako dodatek do technik autoprezentacji, nie zaś odrębna dziedzina, nad którą praca może przynieść wiele satysfakcjonujących owoców. Jednak niektóre grupy zawodowe są obecnie często dokładnie szkolone w tym zakresie. Na przykład słuchając wypowiedzi polityków można zauważyć, że coraz większą uwagę poświęcają oni pracy nad swoim głosem.
D.K.: Na jakie obszary naszego życia może oddziaływać poprawność emisji głosu?
Ł.Ch.: Oczywiście skutki pracy nad głosem najłatwiej zauważą osoby, dla których jest on narzędziem pracy. Tak jak wcześniej stwierdziłem, umiejętność kontrolowania oddechu, panowania nad brzmieniem, tonem i barwą sprawia, iż zarówno stajemy się lepszymi mówcami (to dotyczy zwłaszcza osób, których praca wiąże się z występami publicznymi) jak i jesteśmy w stanie w większym stopniu kontrolować „zużycie głosu", chroniąc swoje struny głosowe, chroniąc je przed konsekwencjami nieprawidłowego posługiwania się aparatem mowy. Te ostatnie wyjątkowo dotkliwie dotykają nauczycieli albo pracowników tak zwanych call-centers. Jednak przez zmianę sposobu mówienia możemy, w kontrolowany sposób, wpłynąć na sposób w jaki postrzegają nas inni w codziennym życiu. Jesteśmy bowiem w stanie kontrolować sposób ujawniania naszych emocji.
D.K.: Czy trener biznesu powinien pracować nad głosem? Gdzie znajdzie on możliwość zastosowania tej wiedzy w swojej pracy?
Ł.Ch.: Tak, uważam że trener biznesu powinien pracować nad głosem, pozwoli mu to zachować go w dobrej kondycji przez lata pracy zawodowej. Każdy kto prowadził szkolenie wie w jakim stanie znajduje się jego gardło po całodziennych zajęciach. Nieostrożne posługiwanie się głosem powoduje drobne lecz nieodwracalne uszkodzenia strun głosowych. Nie przez przypadek wszelkie choroby gardła są chorobami zawodowymi nauczycieli i wykładowców. Trener też jest rodzajem wykładowcy i dlatego musi on dbać o swoje narzędzie pracy. Poza tym dzięki pracy nad głosem stajemy się lepiej słyszalni, potrafimy w interesujący sposób modulować głos, uczymy się ukryć stres lub złość, których jednym z objawów jest łamanie się głosu. W końcu możemy nadać mu barwę większej pewności siebie, zdecydowania i autorytetu.
[ pagebreak ]
D.K.: Komu oprócz wykładowców/nauczycieli polecałby Pan warsztaty z emisji głosu z racji na wykonywany zawód?
Ł.Ch.: Nad głosem powinien pracować każdy dla kogo jest on narzędziem pracy, przede wszystkim zaś trenerzy, pracownicy Call Center, wszyscy których praca wiąże się z wystąpieniami publicznymi (np. prowadzenie prezentacji), a także sprzedawcy i handlowcy, bo odpowiednia barwa głosu to także większa wiarygodność.
D.K.: Czy mógłby Pan zaproponować naszym czytelnikom jakieś ćwiczenie na poprawę emisji głosu?
Ł.Ch.: To trudne zadanie. Ćwiczenia na emisję głosu wymagają, szczególnie na początku, kogoś kto by kontrolował ich wykonanie. Oprócz tego praca nad głosem jest dość złożonym zagadnieniem i efekty można zauważyć dopiero po przeprowadzeniu kilku różnych ćwiczeń. Spróbuję jednak opisać jedną z podstawowych technik relaksacyjnych, która przyczynia się do lepszego wydobycia głosu. Należy zatem położyć się na plecach, wyprostować nogi, położyć ręce wzdłuż tułowia i zamknąć oczy. Następnie trzeba wyobrazić sobie, że leży się na plaży, na ciepłym piasku, poczuć orzeźwiającą bryzę i ciepło słońca. Temu wyobrażeniu towarzyszyć powinno uczucie, że z każdym kolejnym wydechem stajemy się bardziej rozluźnieni a nasze ociężałe rozleniwieniem ciało zapada się coraz głębiej w ciepłym piasku. Po takim wstępie skupiamy się na poszczególnych partiach ciała, by je kolejno rozluźniać. Zaczynamy więc od góry: czoło, oczy, policzki, szczęka, nos, następnie szyja i kark itd. Tą drogą dochodzimy do samych palców stóp. Odliczamy wtedy bardzo powoli do pięciu, otwieramy oczy i spokojnie wstajemy. Po prawidłowo wykonanym ćwiczeniu powinno towarzyszyć nam poczucie odprężenia i spokoju, natomiast głos powinien jakby leniwie sam wydobywać się z głębi ciała. Może on być także z początku nieco niższy niż zazwyczaj. Wykonywane po raz pierwszy ćwiczenie może trwać kilka do kilkunastu minut. Z czasem, kiedy zdobędzie się umiejętność szybszego rozluźniania poszczególnych partii mięśniowych, można je wykonywać nawet w minutę, a efekt będzie taki sam.
Ćwiczenie to może wydać się śmieszne i nieprzydatne, często budzi ono rozbawienie wśród osób, które stykają się z nim po raz pierwszy. Proponuję jednak wstrzymać się z jego oceną do samodzielnego wykonania go. Jego skutki mogą okazać się bowiem zdumiewające, a dla naszego spiętego organizmu nawet zbawienne. Można też zapytać jaki wpływ mają ćwiczenia relaksacyjne na brzmienie naszego głosu. Należy pamiętać, że kości w naszym ciele spełniają funkcję analogiczną do pudła rezonansowego w instrumentach muzycznych - wzmacniają dźwięk i sprawiają, że staje się on bardziej wyraźny i słyszalny. Spięte od stresu mięśnie osłabiają tę rezonacyjną funkcję naszych kości, przez co dźwięk staje się słabszy. Wówczas wydobycie z siebie mocnego brzmienia staje się prawie niemożliwe. To zupełnie tak, jakbyśmy chcieli zagrać głośno na gitarze zawiniętej w miękki koc. Techniki relaksacyjne niwelujące niepotrzebne spięcia wspomagają tym samym naturalne możliwości rezonacyjne naszego organizmu.
D.K.: Czy spotkał się Pan z przypadkiem, kiedy osoba nieśmiała, mówiąca cicho i niewyraźnie, dzięki pracy nad emisją głosu zmieniła swój sposób mówienia na mocny i wyraźny?
Ł.Ch.: Powiem uczciwie, że po dwudniowym szkoleniu raczej nie można zaobserwować zwiększenia czyjejś pewności siebie. Natomiast podczas szkolenia poznaje się ćwiczenia i zdobywa umiejętności, które mogą doprowadzić do jej zwiększenia. Obserwowałem to jeszcze w trakcie studiów. Miałem kontakt z osobami, które z postaci bardzo cichych, nieśmiałych i nerwowych stawały się pewnymi siebie, spokojnymi i stanowczymi. Kiedy ćwiczymy swój głos zdobywa on ładniejszą barwę przez co jesteśmy chętniej słuchani. Jednocześnie uczymy się ukrywać zdenerwowanie i niepewność. To wszystko sprawia, że zaczynamy być postrzegani jako bardziej przekonujący i pewni siebie. Znajduje to wyraz w zachowaniu się innych osób względem nas samych. Ta zmiana w odnoszeniu się innych do nas inspiruje nas z kolei do dalszych postępów w zakresie odchodzenia od nieśmiałości do pewności siebie. W rezultacie tego powtarzającego się koła wzmocnień ze strony innych ludzi i naszych odpowiedzi na ich zachęty, stopniowo zaczynamy się przeobrażać.
D.K.: Jakie problemy najczęściej mają uczestnicy Pana szkoleń?
Ł.Ch.: Najczęstsze problemy z jakimi się spotkałem związane były ze zużyciem strun głosowych po prowadzeniu prezentacji bądź szkolenia, słaba nośność dźwięku sprawiająca, że mówca nie jest wystarczająco słyszalny oraz, szczególnie wśród Pań, wysoki tembr głosu. Kobiety pragną pracować nad jego obniżeniem, ponieważ piskliwy lub po prostu wysoki głos nie jest najlepiej odbierany w sytuacjach, w których zależy nam na budowaniu autorytetu.
D.K.: Dziękuję za udzielenie wywiadu.
|
Łukasz |
Absolwent Akademii teatralnej im Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, aktor. Nagrodzony w 2007 roku Wyróżnieniem Jury za role Sprzedawcy, Sklepikarza, Wyrostka w przedstawieniu „Pułapka” i za role Dereka - bezrobotnego oraz Penteusza - króla Teb w przedstawieniu „Usta pełne ptaków” na XXV Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi w 2007. Od sezonu 2009/2010 w Teatrze Witkacego. |




